Zamknij

Felkowy Stryszek o życiu podporządkowanym ratowaniu zwierząt

Wiktor Florczak 15:28, 14.01.2026 Aktualizacja: 10:16, 15.01.2026
Skomentuj

Dom tymczasowy to miejsce, które kojarzy się z pięknymi zdjęciami psów i kotów szukających nowych właścicieli. Jednak rzeczywistość, którą na antenie Radia Q przybliżyła Andżelika Morawska z „Felkowego Stryszka”, jest znacznie bardziej wymagająca. To nie tylko pasja, ale przede wszystkim tryb życia i ciężka fizyczna praca.

Dzień w „Felkowym Stryszku” zaczyna się jeszcze przed wschodem słońca. Poranny rytuał to walka z czasem i logistyką: przygotowywanie ciepłych posiłków, podawanie leków oraz sprzątanie. Obecnie pod opieką pani Andżeliki znajduje się ponad 70 psów, 46 kotów oraz ptaszarnia z ponad 200 ptakami. Skala tej pracy jest trudna do wyobrażenia dla kogoś z zewnątrz.

- Dom tymczasowy to już po prostu tryb życia. To zestaw zadań wykonywanych od rana do późnej nocy, ściśle rozpisanych na konkretne godziny. Jest to ciężka praca dająca ogrom satysfakcji, ale niejednokrotnie mamy moment załamania, bo to zajęcie zwyczajnie wypala -

mówiła Andżelika Morawska.

Okres zimowy to dla opiekunów czas ekstremalny, na który przygotowania trwają przez cały rok. W „Felkowym Stryszku” nic nie jest pozostawione przypadkowi, właścicielka wkłada dużo starań w odpowiednie wyposażenie, od zapasów słomy po maty grzewcze. Pani Andżelika stanowczo odcina się od praktyk zbierania funduszy, wykorzystujących okres zimowy do wzbogacenia się, podkreśla, że odpowiedzialność za dobrostan zwierząt trwa 12 miesięcy w roku.

- Mamy cały rok na to, aby przygotować się do nadejścia zimy – na to, że będzie zimno i mokro: by postawić zadaszenia, osłonić wybiegi, przygotować ubranka czy inne rzeczy dla zwierząt. Jednak coraz częstszą praktyką u niektórych osób jest wykorzystywanie tego momentu, aby ludzie o wrażliwych sercach wpłacali im pieniądze lub dawali rzeczy, które przy odpowiednim planowaniu byłyby zupełnie zbędne. Takie osoby nie biorą pod uwagę tego, że na przygotowania jest czas przez cały rok -

- tłumaczyła Pani Andżelika.

Co odróżnia „Felkowy Stryszek” od wielu innych miejsc, to fakt, że nie prowadzi on zbiórek finansowych. Azyl utrzymuje się głównie z pracy zarobkowej jego twórców, a wsparcie z zewnątrz to przede wszystkim dary rzeczowe i praca wolontariuszy. Wolontariat tutaj ma jednak szczególny charakter - pomocnicy nie są angażowani do sprzątania, lecz do dawania zwierzętom tego, czego najbardziej im brakuje: miłości i uwagi.

- Wolontariusz ma okazać serce zwierzakowi, zająć się, wyjść na spacer, nawet w święta. Zwierzęta nie rozróżniają święto czy dzień wolny, one chcą spaceru, one chcą kontaktu z człowiekiem. My dajemy z siebie wszystko, ale to i tak jest mało - 

podsumowała właściecielka Felkowego Stryszka.

Głównym celem działalności jest propagowanie odpowiedzialnej adopcji. Procedura opiera się na starannym dopasowaniu charakteru zwierzęcia do rodziny, a każdy podopieczny ma zagwarantowany „bilet powrotny” do azylu, jeśli życie nowego opiekuna nagle się skomplikuje. „Felkowy Stryszek” pozostaje miejscem otwartym dla każdego, kto chce pomóc lub po prostu poznać jego mieszkańców.

Pani Andżelika zaprasza wszystkich chętnych do odwiedzin (uprzednio umawiając się pod nr. 732 561 904), przypominając, że za każdą fotografią szczęśliwego psa i kota stoi ogrom niewidocznej na pierwszy rzut oka pracy.

(Wiktor Florczak)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%